Gdy opowiadamy o własnej młodości, często przeżywamy nostalgię za jej energią i zapałem. Choć wypominamy jej błędy, wspominamy je pozytywnie, jako lekcje na przyszłość. Nie inaczej rozwijali się muzycy gatunku midwest emo, którego pierwsi przedstawiciele po jego najżywszym okresie w latach dziewięćdziesiątych zdążyli już z nastolatków wyrosnąć na dorosłych. Z tą zmianą liczył się nie tylko progres osobisty, ale też artystyczny, który przejawiał się już na pierwszych nagraniach grupy z Illinois. Razem z byłym perkusistą typowego dla gatunku zespołu Cap n' Jazz już w 1998 na debiutanckiej epce pokazali, że da się połączyć tę stylistykę z melancholią i ambitną grą. Debiut, choć udany był tylko przystawką, a prawdziwym sprawdzianem miał być longplay.
Na American Football LP1 artyści przede wszystkim pokazali, że da się na młodzieńczość spojrzeć jednocześnie z rezerwą ale nie pozbawiając jej uroku. To udowadnia warstwa liryczna, w otwierającym krążek Never Meant przedstawione są refleksje nastolatka po rozpadzie związku, ale w przeciwieństwie do typowych utworów gatunku bez wrzasków, czy naiwnej ekspresji. Autorzy postawili na rozbudowaną i dynamiczną strukturę z gitarą elektryczną w centrum. Ona, choć zorientowana wobec jednego wątku jest bogata w zmiany metrum i kontrasty. Podobnie jak pierwszy utwór subtelnie rozwija się drugi The Summer Ends, natomiast w jego intrze jest jeszcze łagodniej, zespół zwalnia z szybkiego tempa, korzysta z melancholijnych repetycji trąbki, a po wejściu wokalu cała dynamika rozkręca się typowo dla grupy. To dobrze pasuje do tekstu, który opowiada o niepewnych uczuciach młodego człowieka. Gitara znowu staje się głównym punktem zaczepnym, a tempo jest spójne, lecz nie jednolite. Inaczej niż poprzednicy trzeci Honestly od razu wchodzi z głównym wątkiem, choć mocno od nich nie odbiega poza tematyką. Tym razem to refleksje z dojrzałej perspektywy. Na utworze trzymanym jak całą długość płyty w delikatnym i swobodnym tonie głos Kinselli prowadzi nas do czasów pierwszego pocałunku, którego uczucia autor nie potrafi opisać, ale przyznaje jak ważny dla niego, był to moment. Ta szczerość to jedna z największych zalet nagrania, zamiast dopowiadań, moralizacji czy opisów z paternalistycznej perspektywy przekazuje autentyczne wrażenia. To w połączeniu z dynamicznym, pełnym emocji prowadzeniem powoduje, że muzyka jest wyjątkowo poruszająca i wciągająca.
Picture this
A long awaited sickening kiss
How does it feel (Explain) to know (How)
You've re-written history (These things change)
Despite the complicated beginning to all of this
Honestly?
Od ciągnących się partii trąbki rozpoczyna się For Sure, który opiera się na stałej repetycji. Marzycielska atmosfera pasuje do narracji o śmiałych wizjach z młodości. Mimo że jest to prosty i krótki kawałek, chwyta samą atmosferą. Pierwszy i nie ostatni instrumental to You Know I Should Be Leaving Soon. Lekkie brzmienia elektrycznej gitary rozwijają się tu wobec jednego wątku, prowadząc do wyciszenia. Ten ładny i kreatywny fragment dowodzi, że American Football nie potrzebuje wokalu, by stworzyć żywy i wciągający kolaż. Kontynuacją wytyczonej przez pierwszą część płyty dynamiki jest But The Regrets Are Killing Me. Na niepewności i chaosie opiera się tempo, które korzysta z krótkich zwolnień, to tworzy mały element zaskoczenia, który nie wpływa negatywnie na konsekwentność stylu, natomiast powoduje, że album nie jest wyłącznie jednowymiarowy, a prezentuje szerszą paletę barw.
Najbardziej różniące się dwie sąsiadujące części albumu to I'll See You When We're Both Not So Emotional oraz Stay Home. Ten pierwszy, mimo że jest jednym z najkrótszych utworów albumu, jest jego najbardziej witalnym elementem. Zaskakujące przejścia, zmiany tempa, nietypowe metrum, przeplatanie się różnych warstw - to wszystko tworzy niesamowite wrażenie. Niestety zupełnie odwrotna sytuacja jest z Stay Home. O ile wolniejsze For Sure jest na tyle krótkie, by wprowadzić w odpowiedni stan, ale nie znudzić odbiorcy, o tyle tu mamy dwa wątki, a właściwie dwie czterominutowe repetycje z drobnymi zmianami. Takie podejście wydaje się dziwne kiedy porówna się je do reszty płyty. Żeby nie zakończyć płyty z niesmakiem, ostatni utwór został poprowadzony znacznie lepiej. Korzysta on z rzadkiego w rocku pianina Wurlitzera, a wątek rozwija lekko, ale krótko i dosadnie.
Pomimo gorszych fragmentów i dominacji elektrycznej gitary całość broni się szczerą ekspresją łączącą dwie pozornie sprzeczne perspektywy, ciekawymi aranżacjami i refleksyjną atmosferą. Mimo średnio entuzjastycznych opinii mediów po wydaniu album słusznie szybko przeszedł do kanonu gatunku i dzisiaj jest uznawany za niepodważalny klasyk. Dzięki wyraźnemu odejściu od wcześniejszych wzorców muzyka rezonuje z jeszcze większą szczerością niż pozornie ekspresyjniejsze prace kojarzone z emo. American Football nie tylko uchwycił ducha młodości, ale też stał się inspiracją dla kolejnych pokoleń muzyków z całego świata.