Klub na Rogu

UK202519.04.2025

Black Country, New Road

Forever Howlong

4/5
66 wyświetleń
Recenzja: Fofer

Forever Howlong pokazało, że da się pokonać wszystkie przeciwności losu, a siła przyjaźni może przezwyciężyć każdą rozterkę.

Zdecydowanie najbardziej wyczekiwanym przeze mnie wydaniem z tego roku była trzecia studyjna płyta londyńskiego BC,NR. Ona jest dotychczas jedynym nagraniem z tego roku, które zamówiłem w preorderze. Ten hype i duże nadzieje co do rozwoju zespołu najlepiej porównać do emocjonalnej podróży kolejką górską. Po odejściu Isaaca Wooda i świetnym Ants From Up There, które błyskawicznie osiągnęło status klasyka undergroundu i najważniejszego albumu rocka dekady, zespół, z powodu zobowiązań kontraktowych, musiał wydać zbiór utworów zatytułowany Live At The Bush Hall, który zaprezentował przyzwoity materiał i otworzył im drzwi na nową, progresywno-popową ścieżkę.

Zaraz po tej premierze entuzjazm fanów zespołu urósł jeszcze bardziej, bo publikowane przez nich bootlegowe nagrania materiału, który miał trafić na pierwszy po odejściu frontmana studyjny longplay, były bardzo obiecujące. Szczególnie dobre wrażenie zrobiły na mnie dwa utwory. For The Cold Country - najbardziej zaawansowana kompozycja na Forever Howlong. Piosenka ta czerpie z progresywnego folku i kończy się bardzo intensywnym finałem, który robi potężne wrażenie i jest najbardziej przypominającym debiut fragmentem albumu. Zaraz po nim drugie najlepsze nagranie to Nancy Tries To Take The Night, utwór z szalonym i niesamowicie dynamicznym zarządzaniem tempem i gęstością. Stawia na kontrast ciszy i hałasu, wycisza się na partie wokalne, na których zachwyca piękny głos Tyler Hyde, która po odejściu lidera przejęła większość obowiązków wokalnych w grupie. Jedyne co mi się nie podoba to użycie klawesynu, który, mimo że odróżnia brzmienie zespołu od reszty londyńskiego undergroundu, powoduje, że nie czuć jego pierwotnej intymności. Do niego zdecydowanie lepiej pasowałyby standardowe klawisze, których zespół używał na koncertach.

Natomiast kiedy kolejka podjedzie w górę, w końcu musi trafić na szczyt, rozpędzić się i zjechać na ziemię. Takie zderzenie z ziemią spotkało mnie po odsłuchaniu pierwszego i najgorszego z singli Besties, który otwiera album. Jednowątkowy, przeprodukowany utwór to zdecydowanie najmniej ambitna część nowego materiału. Choć uroczy i prezentujący odmienną od wcześniejszej części dyskografii zespołu stylistykę, brzmi zdecydowanie gorzej niż poprzednie nagrania. Problemów z produkcją na albumie można było się spodziewać, znając wcześniejszą działalność Jamesa Forda i Matta Coltona, którzy mają renomę tworzenia bardzo głośnych i przesyconych albumów. Z rzeczy, o których nie mogę powiedzieć, że zawiodły, bo prezentują się dobrze, ale też nie spełniły wszystkich moich oczekiwań, jest między innymi wokal Georgii Ellery. Ona na albumach Jockstrap, szczególnie Love Is The Key To The City, urzekała ponętnym, młodym, ekspresyjnym głosem. Niestety tutaj jest gorzej, bo śpiewa po prostu przeciętnie, a jej głos nie ma już tych walorów.

Nowe wydanie Black Country, New Road, choć ma gorsze fragmenty i kilka problemów, na ogół sprawia wrażenie dobrej i oryginalnej pracy. Mało który zespół po odejściu najważniejszego członka radzi sobie tak dobrze w nowej stylistyce. Bliższe popowi kompozycje zespołu to nadal rozbudowane utwory, które mogą zrobić pozytywne wrażenie nawet na wymagającym słuchaczu. Forever Howlong pokazało, że da się pokonać wszystkie przeciwności losu, a siła przyjaźni może przezwyciężyć każdą rozterkę.

Komentarze

Dodaj komentarz

**pogrubienie**, *kursywa*0/2000
Ładowanie komentarzy…